piątek, 12 czerwca 2026

Ritva "Kike" Elomaa

Ponad trzy lata temu przedstawiłem postać Franka Zane'a, trzykrotnego Mr. Olympia. Pisałem wówczas, że dla równowagi trzeba jakieś kobiety. Tylko jedna mieszkanka Europy niepodzielnie sięgnęła po najwyższy laur w kulturystyce. Było to w czasach, gdy masa mięśniowa w kobiecej kulturystyce bardziej przypominała tę znaną z dzisiejszych zawodów w kategorii fitness, figure lub nawet wellness, czy bikini. Kobiety w formie poza sezonem trudno było w ogóle posądzić o bycie kulturystkami. 
Bohaterka dzisiejszego wpisu była najprawdziwszym objawieniem 1981 roku. Kike Elomaa wygrała mistrzostwa Finlandii, mistrzostwa Europy, World Games (to takie igrzyska dla sportów nieolimpijskich), a finalnie pokonała Rachel McLish i sięgnęła po koronę najlepszej kulturystyki na świecie wygrywając najbardziej prestiżowe zawody IFBB, czyli Ms. Olympia. Rok później na tychże zajęła 3 miejsce, a w 1983 roku była piąta.
Widząc dokąd zmierza kobieca kulturystyka, kierując się niechęcią do nadmiernego zwiększania masy mięśniowej zrezygnowała z zawodowego uprawiania tego sportu i... skupiła się na karierze muzycznej, którą rozpoczęła jeszcze w trakcie największych sukcesów sportowych. Pomiędzy rokiem 1985, a 2008 wydała łącznie 6 albumów specjalizując się w muzyce iskelmä, zbliżonej do gatunku muzyki estradowej, który w Polsce znamy jako szlagier.
W 2007 roku kandydowała do fińskiego parlamentu z ramienia konserwatywnej Partii Finów, ale nie udało się jej zdobyć mandatu. W kolejnych wyborach (2011) jej partia, jak i ona sama odnotowała duży sukces i z poparciem ponad 13 tysięcy głosów dostała się do Eduskunty. Podczas trzech kolejnych wyborów (2015, 2019, 2023) z powodzeniem ubiegła się o reelekcję i aktualnie jest najstarszą parlamentarzystką Finlandii.
Ritva Elomaa powszechnie znana ze swojej ogromnej miłości do psów (zwłaszcza rasy akita). Towarzyszą jej zarówno w życiu prywatnym, jak i wizerunku publicznym, stając się elementem fińskiej popkultury. 
Ogromnie się cieszę ze swojego kolekcjonerskiego sukcesu, bo nie dość, że Kike podpisała wszystkie wysłane zdjęcia (włącznie z zapasowymi) to jeszcze dostałem w prezencie sygnowaną pocztówkę oraz płytę CD "Suomi on mun maa" - popowy album studyjny z 2017 roku (też z autografem). Podsumowując, fascynująca i silna (dosłownie i w przenośni) kobieta.