czwartek, 15 stycznia 2026

Grzegorz Rosiński

Nowy rok rozpoczynam nowym nabytkiem... i to nie byle jakim.
Mamy wielu utalentowanych rysowników komiksów, ale Grzegorz Rosiński jest tylko jeden. Od dziecka zachwycałem się jego talentem. Mam wszystkie pierwsze wydania Thorgala, Yansa i Skargi Ziem Utraconych, ale najbardziej cenię sobie odrębne, jednotomowe historie namalowane do scenariuszy Jeana Van Hamme'a, czyli komiksy "Szninkiel" i "Western". Oba arcydzieła i oba jakże różne. "Sznikla" kupiłem w kiosku koło mojego liceum i po lekturze w pociągu stwierdziłem, że to jest po prostu coś wspaniałego. Taki crème de la crème światowego komiksu. W sumie to właściwie jest bardziej powieść graficzna. Przepiękne fantasy okraszone smakowitymi dodatkami innych gatunków. Możliwość oglądania prac Rosińskiego na wystawie w Pałacu Kultury i Nauki przyćmiła nawet wrażenia z wystawy prac Beksińkiego na Cytadeli Warszawskiej. 
Nie dane mi było nigdy spotkać tego wyjątkowego Artysty, więc nie tylko posiadanie odręcznej minigrafiki, ale już nawet sam autograf wydawał się marzeniem. No cóż, pozostało licytować... i to właśnie pierwsze wydanie "Szninkla".